instytut@godulainstytut.pl
Śląsk między diagnozą a decyzją

24 kwietnia w Katowicach, w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego, zainaugurowano działalność Instytutu Myśli Gospodarczej im. Karola Goduli. Nowa inicjatywa ma ambicję stać się przestrzenią analizy, sporu i rekomendacji dla decydentów – miejscem, w którym diagnoza regionu nie będzie jedynie opisem rzeczywistości, ale punktem wyjścia do działania.
Już pierwsze wystąpienia pokazały, że ambicje Instytutu są większe niż kolejna platforma ekspercka. To próba odpowiedzi na moment przełomu – globalnego, technologicznego i lokalnego.
Jak podkreślił Jacek Srokowski, dyrektor Instytutu Karola Goduli:
– Obserwujemy, że na świecie następuje pewna dekompozycja całego globalnego układu. Następuje rewolucja technologiczna, która wymusza pewne nowe zmiany w gospodarce, a to za sobą ciągnie nowe uwarunkowania społeczne. Możemy się oczywiście tym zmianom poddać, płynąć z nurtem, albo możemy spróbować tą zmianą zarządzać. I właśnie po to jest ta inicjatywa – żebyśmy próbowali zarządzać zmianą, ale żeby to zrobić, trzeba ją najpierw dobrze zdiagnozować.
To właśnie diagnoza – rzetelna, momentami bolesna – stała się osią całego wydarzenia.
Równie mocno wybrzmiał wątek potrzeby współpracy ponad podziałami. Poseł Marek Wesoły, jednocześnie założyciel Fundacji Silesia Future, w ramach której powstał Instytut wskazywał na brak spójnego głosu regionu: – Czy jesteśmy jednym ciałem? Czy my tu mówimy jednym głosem? Czy czasem czegoś nie przegrywamy? (…) trzeba budować przestrzenie porozumienia. Gospodarka, biznes, przedsiębiorczość nie lubią zamieszania politycznego.
Matematyka jest nieubłagana
Prezentacja Raportu Otwarcia „Pejzaż Regionu”, autorstwa dr. Tomasza Papaja i dr. inż. Tomasza Heryszka, była próbą takiej właśnie diagnozy – opartej nie na intuicjach, lecz na danych.
Raport „Pejzaż Regionu” pokazuje województwo śląskie jako region w trakcie głębokiej transformacji, który stoi przed koniecznością przebudowy swojego modelu gospodarczego. Kluczowe wyzwania to depopulacja, odpływ talentów, niska innowacyjność oraz rosnące koszty energii. Jednocześnie Śląsk dysponuje silnymi fundamentami – infrastrukturą, przemysłem i kapitałem ludzkim. Raport podkreśla, że o konkurencyjności regionu coraz bardziej decyduje jakość życia i zdolność przyciągania ludzi. Istotną barierą jest rozproszenie zarządzania i brak długofalowej, spójnej wizji rozwoju. Główna teza raportu: region musi przejść od biernego reagowania do aktywnego zarządzania zmianą.
Jak zaznaczył Tomasz Heryszek, podczas prezentacji Raportu:
– Matematyka jest nieubłagana. Ona pokazuje absolutnie obiektywną sytuację województwa – jego kondycję gospodarczą, demograficzną, strukturalną. Pokazuje taką, jaką jest, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie.
W tym obrazie nie brakowało elementów pozytywnych – Śląsk pozostaje jednym z najważniejszych regionów gospodarczych kraju – ale ton wystąpienia był wyraźnie ostrzegawczy. Najmocniej wybrzmiała diagnoza niewykorzystanego potencjału.
– Można powiedzieć w dużym uproszczeniu, że województwo śląskie od kilkudziesięciu lat przespało swoją okazję bycia jednym z najpotężniejszych obszarów gospodarczych w Europie. (…) To oczywiście wynikało z uwarunkowań historycznych, z modelu gospodarki, który przez lata funkcjonował, ale dzisiaj obserwujemy skutki tych decyzji.
Jeszcze mocniej zabrzmiało ostrzeżenie dotyczące tempa zmian. – Dziś wiemy doskonale, że niezmienna jest tylko zmiana. Świat nam ucieka – nie tylko Europie, nie tylko Polsce, ale także w ramach Polski inne regiony zaczynają uciekać naszemu województwu. I jeśli chcemy ten dystans zmniejszyć, to nie wystarczy iść w tym samym tempie – musimy biec dwa razy szybciej niż nasza konkurencja.
Raport wskazał też bardzo konkretne zagrożenia, które – choć znane – w tej skali robią szczególne wrażenie, na co wskazał Tomasz Heryszek w swoim wystąpieniu. – Mamy do czynienia z bardzo szybką depopulacją, starzeniem się społeczeństwa i odpływem młodych, wykształconych ludzi. (…) więcej osób wyjeżdża z województwa śląskiego – do Warszawy, Krakowa, Wrocławia czy za granicę – niż do niego przyjeżdża. To nie jest problem jednego roku, ale kilku dekad, który będzie miał fundamentalne znaczenie dla rozwoju regionu.
Do tego dochodzą problemy strukturalne. – Naszą specyfiką jest ogromne rozdrobnienie aglomeracji – miasta, które z jednej strony są blisko siebie, z drugiej muszą ze sobą rywalizować o inwestycje, o ludzi, o zasoby. (…) To model, który nie sprzyja ani współpracy, ani długofalowemu rozwojowi.
I wreszcie diagnoza najbardziej systemowa – brak długiego horyzontu. – Strategii mamy bardzo dużo – na poziomie miast, regionu, instytucji – ale ich wspólną cechą jest to, że albo nie są znane, albo nie są realizowane, a już na pewno nie sięgają horyzontem wielu lat i nie tworzą dużych, przełomowych projektów rozwojowych.
Spór o narrację: czy Śląsk ma problem, czy potencjał?
Po krótkiej prezentacji Raportu przeszliśmy do dyskusji w Panelu „Śląskie w przebudowie: gospodarka, ludzie, jakość życia – jakie decyzje muszą zapaść dziś?”. Do udziału w dyskusji zostali zaproszeni: Prof. Jan Wojtyła, były rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach; Michał Pierończyk, prezydent Rudy Śląskiej; Tomasz Rogala, wieloletni prezes Polskiej Grupy Górniczej; Marek Zychla, przewodniczący Związku Pracodawców Lewiatan oraz Małgorzata Skorupa, wiceprezes Silesian Startup Foundation.
Panel „Śląskie w przebudowie…” pokazał, że region stoi dziś na rozdrożu. Z jednej strony mierzy się z poważnymi wyzwaniami: depopulacją, odpływem talentów, niedoborem innowacyjności i brakiem długofalowej strategii. Z drugiej – dysponuje ogromnym potencjałem infrastrukturalnym, przemysłowym i społecznym.
Panel dyskusyjny pokazał pondato, że choć diagnoza jest wspólna, to interpretacje i akcenty – już nie. Z jednej strony pojawiało się przekonanie o konieczności mówienia wprost o problemach. Z drugiej – głos, że taka narracja może być ograniczająca.
Michał Pierończyk, prezydent Rudy Ślaskiej ujął to w sposób bardzo obrazowy. – Mam wrażenie, że my bardzo często mówimy o tym, czego nie mamy – że ludzie od nas wyjeżdżają, że jesteśmy podzieleni, że przegrywamy konkurencję. A może powinniśmy się zatrzymać i zobaczyć, co mamy, jakie są nasze mocne strony i na nich budować. Bo jeśli będziemy tylko patrzeć na braki, to trudno będzie osiągnąć sukces.
Z kolei Marek Zychla próbował te dwa podejścia pogodzić. – Słyszymy tu dwa głosy – jeden mówi: mamy mnóstwo problemów, drugi: mamy potencjał. I prawda jest taka, że jedno nie wyklucza drugiego. My mamy i problemy, i potencjał. I dokładnie tak samo jest z rynkiem pracy – z jednej strony pojawiają się zwolnienia, z drugiej strony pracodawcy mówią, że brakuje im ludzi.
Ważnym elementem debaty była perspektywa lokalna – pokazująca, jak transformacja wygląda „na ziemi”, a nie tylko w raportach.
Michał Pierończyk mówił o konieczności wyprzedzania zmian. – Cała sztuka polega na tym, żeby wyprzedzać pewne procesy, a nie reagować wtedy, kiedy już się wydarzą. Bo wtedy zostaje tylko usiąść i zastanawiać się, co poszło nie tak. My staramy się przygotowywać tereny, inwestować w komunikację, planować rozwój tak, żeby być gotowym, kiedy pojawi się szansa.
I jednocześnie podkreślał twardą logikę inwestorów. – Biznes patrzy na liczby. Szuka zwrotu na kapitale. Jeśli mu się to opłaca, to lokalizacja – czy to Katowice, czy Ruda Śląska – przestaje mieć znaczenie. Jeśli się nie opłaca, to żadne hasła o współpracy czy jedności nie pomogą.
Jednym z kluczowych tematów była przyszłość terenów pogórniczych – symbolu transformacji regionu. Tomasz Rogala zwrócił uwagę, że ich potencjał jest realny i często niedoceniany. – Mówimy o tysiącach hektarów terenów, które mają dostęp do infrastruktury, energii, transportu, wykwalifikowanej kadry. To nie są puste pola – to są miejsca przygotowane pod działalność gospodarczą, często lepiej niż wiele nowych lokalizacji.
Jednocześnie wskazał na podstawowy problem: – Dotacje mogą pomóc na początku, ale nie mogą być fundamentem działalności. Prawdziwy biznes musi się opłacać bez nich. A dziś największym wyzwaniem są koszty – przede wszystkim energia, która w Europie jest znacząco droższa niż w innych częściach świata.
Wątek transformacji w kierunku gospodarki innowacyjnej został rozwinięty przez Małgorzatę Skorupę, która zwróciła uwagę na coś, co często umyka w debatach o inwestycjach: – Możemy tworzyć huby, centra innowacji, przestrzenie technologiczne, ale jeśli one nie będą żyły – jeśli nie będzie tam społeczności, współpracy, relacji – to one nie będą generować wartości. To nie sprzęt jest najważniejszy, tylko ludzie i to, jak ze sobą współpracują.
Panel zamknął profesor Jan Wojtyła, nadając dyskusji bardziej systemowy i refleksyjny wymiar. Zwrócił uwagę na powtarzalność diagnoz. – Uczestnicząc w kolejnych kongresach, mam wrażenie, że te same problemy powracają od lat. Zmieniamy język, zmieniamy pojęcia, ale istota pozostaje ta sama – brakuje nam konsekwencji i długofalowego myślenia.
Podkreślił znaczenie stabilności i jakości instytucji. – Jeżeli nie ma stabilnych reguł gry, jeżeli prawo się zmienia, jeżeli rośnie ryzyko prowadzenia działalności, to trudno oczekiwać, że ktoś będzie chciał inwestować. Stabilizacja jest jednym z podstawowych warunków rozwoju.
I sformułował jedną z najmocniejszych konkluzji panelu. – Powinniśmy kierować się zasadą „przede wszystkim nie szkodzić”. Tymczasem bardzo wiele rozwiązań, które wprowadzamy, zamiast pomagać, generuje dodatkowe bariery i niepewność.
Cała debata pokazała Śląsk jako region w stanie napięcia – między presją globalnych zmian a własnym potencjałem. Z jednej strony padały słowa o tym, że „świat ucieka”, że region traci ludzi, że potrzebuje głębokiej zmiany. Z drugiej – wybrzmiewało przekonanie, że fundamenty wciąż są silne: przemysł, infrastruktura, kultura pracy. To napięcie – między diagnozą zagrożeń a wiarą w możliwości – wydaje się dziś najważniejszym punktem wyjścia.
Inauguracja Instytutu Myśli Gospodarczej im. Karola Goduli pokazała jedno jasno:Śląsk nie potrzebuje już kolejnych ogólnych strategii. Potrzebuje decyzji.

