instytut@godulainstytut.pl
Samorządy w czasie transformacji – czy system nadąża za zmianą
Rozważania o przyszłości Aglomeracji Górnośląskiej należy poprzedzić przedstawieniem zarówno tego, co się udało i przyniosło pozytywne rezultaty, jak i tego, co się nie powiodło. Analiza pierwszych przedsięwzięć pozwala wskazać źródła sukcesów, a w przypadku nieudanych – przyczyny porażek. Powinna ona w przyszłości uwrażliwić na zagrożenia wynikające z braku wyobraźni, partykularyzmu czy zwyczajnej nieuczciwości decydentów, od których zależało powodzenie planowanych zamierzeń.

Pouczająca historia miała miejsce w 2011 roku. Byliśmy wówczas blisko zbudowania w Katowicach Centrum Nauki na miarę „Kopernika”. Gdy oddolna inicjatywa uzyskała szerokie poparcie autorytetów naukowych z całego kraju, prezydent Uszok zwrócił się do marszałka województwa z propozycją wspólnej realizacji projektu, deklarując na wstępie kwotę 20 mln złotych na jego rozpoczęcie. Marszałek arogancko odrzucił ofertę Katowic, pisząc w odpowiedzi: „Decyzja o budowie Centrum Nauki na terenie Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku im. gen. Jerzego Ziętka w Chorzowie zamyka toczącą się debatę o wyborze miejsca dla realizacji inwestycji.”
W ten sposób zaprzepaszczono szansę wykorzystania ogromnego potencjału intelektualnego – nie tylko założycieli stowarzyszenia, lecz także wyjątkowej atmosfery życzliwości dla Śląska, jaka wówczas panowała w środowisku naukowym. Jej dowodem były wyrazy poparcia profesorów będących autorytetami nauk ścisłych, nie tylko w skali Polski. Ci, których można nazwać zawistnikami, nie tylko nie zbudowali Centrum Nauki, ale zniknęli z życia publicznego – dziś ich nazwiska niewiele mówią. Co więcej, marszałek po kompromitujących działaniach w zarządzaniu instytucjami samorządowymi odszedł w niesławie – został nie tylko odwołany ze stanowiska, ale także usunięty, wraz z bratem, z macierzystej partii.
Trzeba mieć świadomość, że każdy dobry pomysł ma swój właściwy moment, a jego niezrealizowanie w tym czasie oznacza nieodwracalną utratę szansy. Dziś dobrze znamy z historii przyczyny rozkwitu jednych ośrodków i zahamowania rozwoju innych. Przed laty brak wyobraźni decydentów, choćby przy budowie linii kolejowych, stanowi tego wymowny przykład.
Na wstępie muszę zaznaczyć, że moje doświadczenie samorządowe jest stosunkowo wąskie – zdobyłem je w jednym mieście, w Katowicach. Choć zakres mojej pracy ograniczał się do spraw miejskich, miałem szczęście pracować pod kierownictwem człowieka, który nie tylko oczekiwał rzetelnego wykonywania obowiązków, ale także przychylnie odnosił się do inicjatyw wykraczających poza ich zakres, jeśli uznawał je za korzystne dla miasta. To podejście dawało mi satysfakcję z pracy i zachęcało do dalszej aktywności.
Powinienem dodać, że nie jestem Ślązakiem z urodzenia, jednak po niemal pięćdziesięciu latach życia w Katowicach jestem traktowany jako jeden ze swoich. To dla mnie zaszczyt i jednocześnie zobowiązanie.
Transformacja, z którą mamy dziś do czynienia – gospodarcza, społeczna czy energetyczna – nie jest już wyłącznie kwestią środków finansowych. Z mojego doświadczenia wynika jasno, że jej powodzenie zależy przede wszystkim od jakości instytucji publicznych i ludzi, którzy nimi zarządzają. Można dysponować dużymi budżetami i mieć dostęp do funduszy europejskich, ale jeśli zabraknie wyobraźni, rzetelności, pracowitości i uczciwości, efekty działań mogą znacząco odbiegać od zamierzonych.
Samorządowcy powinni być zakorzenieni w lokalnej wspólnocie i działać na jej rzecz. Samorząd nie może być przestrzenią realizacji egoistycznych interesów – osobistych czy partyjnych – lecz miejscem rozwiązywania konkretnych problemów mieszkańców. Niestety, zbyt często obserwuję, że duże partie polityczne przenoszą do samorządów logikę rywalizacji i podporządkowują decyzje partyjnym interesom. Co więcej, rekomendują na stanowiska osoby niezwiązane z danym miejscem i pozbawione poczucia odpowiedzialności za jego rozwój. To, moim zdaniem, jeden z głównych powodów, dla których system instytucjonalny nie nadąża za tempem zmian.
Dziś największym wyzwaniem nie jest brak pieniędzy, lecz brak realnej współpracy ponad granicami administracyjnymi. Problemy, które rozwiązujemy – w obszarze transportu, gospodarki odpadami, polityki mieszkaniowej czy rozwoju gospodarczego – mają charakter ponadlokalny. Tymczasem instytucje publiczne nadal działają w granicach własnych, często ustawowo ograniczonych kompetencji, i nierzadko w izolacji od siebie. Bez współpracy między samorządami skuteczna transformacja nie jest możliwa, ponieważ jej skala wykracza poza pojedyncze gminy.
Szczególnie istotne jest to w naszym regionie – jedynym w Polsce, gdzie dziesiątki miast graniczą ze sobą bezpośrednio. Miasta Śląska i Zagłębia nie są odizolowanymi wyspami, dlatego tak ważne jest planowanie przestrzenne obejmujące całą metropolię. To instrument, który powinien zapewniać spójność obszaru, a ustawodawca powinien umożliwiać – a być może nawet wymuszać – jego stosowanie.
Kluczową rolę odgrywa tu komunikacja. Potoki pasażerów przemieszczających się między miastami, szczególnie w dojazdach do pracy, znacząco wzrosły w ostatnich latach. Choć Drogowa Trasa Średnicowa rozwiązała wiele problemów, wciąż pozostają inne, równie istotne. Należy do nich – moim zdaniem – powiązanie miast na osi Katowice–Chorzów–Bytom. Obecne problemy z chorzowską estakadą, szkodliwą zarówno dla mieszkańców, jak i dla wizerunku miasta, są skutkiem braku wyobraźni regionalnych decydentów, którzy nie potrafili spojrzeć szerzej niż na własne podwórko.
Z mojego punktu widzenia kluczowe jest więc nie tyle pytanie, czy system nadąża za zmianą, ile to, czy dysponujemy instytucjami zdolnymi tę zmianę mądrze prowadzić. Ostatecznie o sukcesie decyduje nie tylko wielkość budżetów, lecz przede wszystkim jakość zarządzania i poczucie odpowiedzialności za wspólnotę.
Chciałbym podzielić się także doświadczeniem dotyczącym spółek komunalnych. Dobrze zarządzane mogą stanowić jeden z filarów stabilnego funkcjonowania miasta. Przykładem jest Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Katowicach, które pokazuje, że sektor komunalny nie musi ustępować prywatnemu. Może być bardziej odporny na wahania rynkowe i skuteczniej chronić przed patologiami, szczególnie widocznymi w branży odpadowej. Usługi publiczne, zwłaszcza podstawowe, nie powinny być uzależnione wyłącznie od krótkoterminowej kalkulacji ekonomicznej, ponieważ prowadzi to do niestabilności systemu w dłuższej perspektywie.
Na zakończenie chcę podkreślić, jak ważne dla tożsamości i godności mieszkańców Śląska są działania upamiętniające tragiczną przeszłość. W 2016 roku Rada Miasta Katowice podjęła uchwałę o budowie pomnika Ofiar Deportacji mieszkańców Górnego Śląska do Związku Sowieckiego w 1945 roku. Dziś mamy szansę dokończyć to dzieło – poza uchwałą rozstrzygnięto również konkurs urbanistyczno-architektoniczny – i naprawić wieloletnie zaniedbanie. Nie zmarnujmy tej szansy.

Samorządowiec, były wiceprezydent Katowic, wcześniej radny i działacz NSZZ „Solidarność”.
Pochodzi spod Radomia, od lat 70. związany ze Śląskiem, gdzie aktywnie uczestniczył w życiu publicznym i samorządowym. Specjalizuje się w zagadnieniach zarządzania publicznego, gospodarki komunalnej oraz funkcjonowania instytucji samorządowych.
